Mechanika | Postaci | Ekwipunek | Magia | Profesje | Solucja | Ciekawostki

Bohaterowie przyłączalni | Bohaterowie niezależni
Bestiariusz | Przeciwnicy | Taktyki (SoA) | Taktyki (ToB) | Inne


by Alvarez


Siła: 10 Imię: Edwin Odesseiron
Zręczność: 10 Rasa: Człowiek
Kondycja: 16 Płeć: Mężczyzna
Inteligencja: 18 Klasa: Mistrz przywołań
Mądrość: 10 Charakter: Praworządny zły
Charyzma: 10

Biografia:

Kiedy zapytany o to, w jaki sposób dostał się do służby Złodziei Cienia, EDWIN oznajmia szyderczo, że jego życie to jego interes, do którego nikt nie powinien wtykać swojego nosa. Dodaje również, że pytający powinien być w ogóle szczęśliwy, że udało mu się go spotkać. Jakiekolwiek dalsze pytania prócz kuszenia losu nie przyniosą żadnego skutku. Za maską jego upartej natury można jednak dostrzec coś, co zdradzi nam, że jego aktualne położenie nie jest znowu takie korzystne, oraz że jego chęć spotkania się z tobą zaprzecza jego rzekomemu obrzydzeniu do towarzystwa innych osób. Edwin ignoruje spekulacje na swojej niedawnej przeszłości, wydaje się jednak, że mniej chlubi się barwami Czerwonego Maga, którymi tak bardzo chełpił się w przeszłości. Wydaje się to zrozumiałe, dla podróżnika - czarodzieja, w Amn, mieście w którym magowie wywołują powszechny strach.


Miejsce spotkania:

Edwina spotykamy na ostatnim piętrze Gildii Mae'Vara, przy wykonywaniu misji dla Renala Krwawego Skalpa. Zrekrutować go możemy po wykonaniu ostatniego zlecenia, kiedy to przejrzy nasze zamiary i otwarcie spyta czego szukamy…

Ogólne:

Znany z BG1, arogancki czerwony mag z Thay, od ostatniego pobytu na Wybrzeżu Mieczy jego siła i mądrość wzrosły o jeden punkt. Zmienił mu się portret – zdaje się, że polubił biżuterię.

Jako mistrz przywołań traci czary ze szkoły poznania, nie ich tak znowu wiele, spora część jest dość wątpliwej przydatności (Infrawizja, Poznanie charakteru…), a czary z tej szkoły kończą się na szóstym poziomie. Biorąc pod uwagę częstość z jaką wrodzy magowie rzucają zaklęcia oparte na iluzjach (a rzucają często, i to prawie wszyscy), to naprawdę bolesna jest strata Prawdziwego widzenia, szczególnie jeśli nie mamy w drużynie ani Keldorna, ani drugiego maga, ale to wszystko do czasu, gdyż na wyższych poziomach Edwin czyści wszystko za sprawą III-poziomowego czaru Usunięcie magii.

Co do biżuterii - oczywiście tak wtedy, tak i teraz Edwin wyposażony jest w charakterystyczny dla niego, niezdejmowany rodowy naszyjnik (To jest dziedzictwo Edwina; jego rodowy kamień.), chyba go od tamtego czasu ani razu nie zdjął ;). Wisiorek ten daje mu dwa dodatkowe sloty na czary wszystkich poziomów, wraz ze specjalizacją daje to pod koniec 21 zapamiętanych czarów więcej od zwykłego jednoklasowego maga (!). Sam główny bohater nie jest technicznie w stanie osiągnąć takiej liczby czarów!

Odnośnie do jego cech… siła nie jest wysoka, jednak na potrzeby maga wystarcza – zapewnia mu 70 funtów udźwigu, a do walki w zwarciu i tak jako jednoklasowy mag się zbytnio nie nadaje – nawet po Przemianie Tensera pozostanie ze swoim marnym, bazowym, jednym atakiem na rundę. Zręczność warto podreperować Rękawicami zręczności, acz Keldorn czy Anomen bardziej na nich skorzystają, w przypadku Edwina poprawią jego KP o cztery punkty - to nie mało, przynajmniej na początku gry, w dalszych jej etapach i tak nie będzie to miało znaczenia a skuteczną ochronę będą stanowić takie czary jak Kamienna skóra czy Ochrona przed magicznymi broniami. Kondycja na poziomie 16 daje mu dwa dodatkowe punkty życia na poziom, jest to najwyższa z sensownych wartości – wyższe dają coś jedynie w przypadku klas zbrojnych. Za sprawą wysokiej inteligencji Edwin nie ma problemów z uczeniem się czarów. Co prawda wbrew pozorom cecha ta nie gra u maga jakiegoś wielkiego znaczenia, to zwiększony jest komfort gry – nie trzeba ciągle żłopać miksturek.

Zadania
Ocena:
Alvarez:

W pierwszej części Sagi Edwin nie za bardzo miał z kim konkurować, dwa dodatkowe czary na poziom dodawane za sprawą jego rodowego amuletu były przepaścią rozdzielającą go od reszty magów - Xana, Xara i Dynaheir. No ale jakby nie patrzyć dla amuletu nie było wielkiej alternatywy – czymże jest w końcu Amulet Metaczarów, i to dopiero we Wrotach Baldura (?).

W BG2 wygląda to nieco inaczej. O ile na początku jest to naprawdę potężna zaleta, to na wyższych poziomach, gdy czarów jest wystarczająco dużo, o sile maga nie stanowi ich ilość, a jakość rzucania. Edwin przegrywa szybkością rzucania czarów z innymi magami, gdyż nie może nosić Amuletu mocy poprawiającego szybkość rzucania czarów o 1. Te 0.6s różnicy (przy czarach rzucanych stosunkowo długo, tzn. z opóźnieniem mimo Szaty Vekny) to dość sporo, szczególnie to widać po rzuceniu Akceleracji, którą swoją drogą też rzuca się dość długo. W zasadzie pod względem umiejętności magicznych postawiłbym go na równi z Imoen i Nalią, podczas gdy prym wiedzie Aerie.

Co do charakteru – podobnie jak Jansen, jego odzywki niekiedy przeczą jego naprawdę nieprzeciętnej inteligencji, tyle że Edwin nie mówi o rzepie, a o małpiszonach, hmmm… Jest dość zrzędliwy, ciągle mu coś nie pasuje, jednak trzeba powiedzieć, że jego charakter w porównaniu z BG1 został rozwinięty, a nie sprofanowany jak to ma miejsce w przypadku Minsca. Nie można zapomnieć jeszcze o dość niebanalnym queście, ale to już trzeba zobaczyć samemu…

Ocena: Zalety: Wady:
8+/10

• ogromna ilość slotów na czary
• spora liczba PŻ
• wysoka inteligencja

• nie może nosić Amuletu mocy
• brak zaklęć ze szkoły Poznania

Kinski:

Zżera go ambicja. Jest nie tylko wielkim magiem, ale i egomaniakiem. Arogant, ale ma ku temu argumenty. Dość wyrazista postać godna być towarzyszem Dziecięcia Bhaala. Przemiana w kobietę uciera mu trochę nosa (no i dodaje drobny bonusik +1 do rzutów obronnych i +20 do wiedzy) przez co już nie jest tak zadufany. Przynajmniej odnoszę takie wrażenie. Ze względu na specjalizację wymaga odpowiedniego podejścia i najlepiej wsparcia innych z czarami poznania (jego Usunięcie/Rozproszenie magii często zawodzi).


Wybrane wypowiedzi z forum

Karanith: A propo szybkości rzucania czarów - podczas Akceleracji 1 punkt przyspieszenia często oznacza jeden czar, a Edzio nazbyt często tracił to zaklęcie (w stosunku do innych magów). Nawet bez Akceleracji długość rzucania czarów (np. moje ulubione Zaklęcie Śmierci) jest rażąca. Można to bagatelizować, ale to właśnie ta ślamazarność jest powodem, dla którego nigdy nie biorę Edwina do drużyny.

Antalos: Edwin - teksty Edwina są chamskie, często bezczelne, ale wnoszą klimat i pokazują cechy postaci chciwej i złej... Odesseiron jest świetnym magiem (w dodatku Czerwonym xD) , ciekawym kompanem z indywidualnym charakterem. Biorę zwykle jego jako maga, gdyż całkowicie mi odpowiada jego ciemna natura. I to druga z moich ulubionych postaci.

morgan: A Eda nie lubię po prostu, co nie oznacza, że nie jest dobry - po prostu nim nie grywam, bo męczą mnie jego mądrości - swoją drogą żal mi ludzi, którzy dobierają go do drużyny (choć nie znoszą) byle mieć najlepszego maga... A prawda jest taka, że BG2 jest ubogie (to znaczny eufemizm) w magów - no popatrzmy, kogóż nam fabryka dała: Ed - specjalista (+1 czar/poziom w księdze), item z podobnymi specjalami, Nalia, Imo - duale bez żadnych dodatków, bez podklasy, Aerie, Jansen - multi, j.w. (JJ - iluzjonista), o kimś zapomniałem? tak więc poza Edem reszta jest dodatkowo upośledzona, jeśli chodzi o czary i ich ilość... Smutne, ale prawdziwe...

sovellis: Edwin na KAŻDYM kroku ukazuje swoją wyższość nad Imoen. W magii, w tekstach, w nastawieniu. Co do beznadziejności w tekstach postaci nie ma w ogóle porównania, bo patrząc na żałosne marudzenie Imoen i na piękną pogardę Edwina odnoszę wrażenie, że Imoen została wprowadzona tylko po to, żeby stanowić przeciwieństwo Edwina. Poza tym Edwin jest zły, co daje mu jak dla mnie kompletną i nieporównywalną wyższość nad Imoen. Nie wspomnę już o przydatności w walce, bo chyba nie trzeba. Szybkość Edwina + szata Vecny powinna wszystko wyjaśnić.

Karanith: To ty mnie nie rozśmieszaj, Sov. Edziu nie potrafi wykryć iluzji, rozbrajać pułapek i otwierać zamków, w tekstach aż razi swoją uniżonością wobec Korgana i Viconii. A w ToB każdy, bez ograniczeń, wytyka mu wszystkie jego wady, naśmiewa się z niego. Ba! Imoen wręcz przoduje w tym ostatnim. A Edzio? Mamrocze wciąż coś pod nosem i nawet się specjalnie nie broni :P A po tym, jak daje się załatwić Zwojem Nicości, tylko widać, że jedyne czego godny jest Edwin jako postać, to tylko politowania.

Epilog

W czasie swojego pobytu w drużynie, której przewodził CHARNAME, Edwin zdobył sobie niemałą sławę, a po opuszczeniu towarzyszy postanowił ten fakt wykorzystać. Z czasem stał się na tyle wpływowy, że podporządkował sobie nawet samych Czerwonych Magów i stał się ich największym przywódcą. Niestety, kilka dni po tym wydarzeniu został zmuszony do opuszczenia tego stanowiska. Taki już los zwycięzców w Thay, którzy niemal czekają na swoją kolejkę u władzy. Po tych wydarzeniach widziano go tylko w czasie pojedynku z samym Elminsterem z Doliny Cienia, w wyniku którego zakończył swoją pełną przygód karierę w Krainach. Jednak Edwina ciągle obsługuje bar w pewnej gospodzie w Waterdeep. Powiadają, że nie ma bardziej zgorzkniałej kobiety niż ona.

Hall of Fame